Ulubieńcy lipca – Benefit, Wibo, Maybelline, M Brush, Dom z papieru.

Cześć :-)

benefit-complexionista-m-brush-wibo-maybelline

Po małych wakacjach od bloga wracam z ulubieńcami lipca. Muszę przyznać, że tegoroczne lato nas rozpieszcza <3 Niewątpliwym ulubieńcem miesiąca był wyjazd do Grecji. Słońce, ciepła woda, smaczne jedzenie i jestem w niebie. Poza tym opowiem Wam o kilku kosmetykach kolorowych, które towarzyszyły mi na wyjeździe, jak i po powrocie. Pokażę Wam kilka świetnych książek i jeden serial. Zapraszam do dalszej części wpisu.

Kontynuuj czytanie

Ulubieńcy listopada – Yankee Candle, Bell, Rimmel, MIYA, Riverdale.

Cześć!

gingerbread-maple-swieca-yankee-candle

Zapraszam Was na ulubieńców minionego miesiąca. Mnie grudzień przywitał śniegiem, który po dotknięciu z ziemią od razu się topił :-) Bardzo nie lubię listopada, ponieważ odnoszę wrażenie, że nasza polska zima, to jeden wielki i ponury listopad… Wracając do tych przyjemniejszych rzeczy, przychodzę do Was dzisiaj z ulubieńcami. Nie ma tego dużo, ponieważ używam non stop tego samego w porannym makijażu. Niemniej jednak są to perełki, które towarzyszyły mi w codziennym makijażu (i nie tylko) w listopadzie.

Kontynuuj czytanie

Hiszpańskie wakacje w 2017 r.

Cześć!

AHLB3901

Przychodzę do Was z garścią zdjęć ze słonecznej Hiszpanii. Okazuje się, że wakacje we wrześniu wcale nie są takie złe. Na nasze hiszpańskie wakacje czekaliśmy dwa lata i uważam, że w dany nam czas wykorzystaliśmy w 100%. Zatrzymaliśmy się w Lloret de Mar, na jeden dzień pełen słońca przenieśliśmy się do Barcelony (piękne miasto) i na jeden deszczowy dzień do Girony, gdzie zjadłam najpyszniejszą babeczkę na świecie <3

Kontynuuj czytanie

Ulubieńcy marca 2017 – Catrice, La Roche – Posay, Beauty Blender.

Cześć!

wibo_banana_loose_powder_wEcstasy_blusher_catrice_highlighting_powder

Zapraszam Was serdecznie, jak co miesiąc, na ulubieńców. Marzec za nami, bardzo długi i paskudny, chociaż zdarzyło się kilka słonecznych dni. Nie mogę się doczekać długich i ciepłych dni, wieczorów… <3 Marzec był dla mnie miesiącem walki z cerą, ponieważ kupiłam w drogerii żel do twarzy z Garniera i strasznie mnie po nim wysypało. Wróciłam z podkulonym ogonem do pewniaków marki La Roche – Posay, która czyni cuda na mojej skórze. oraz wróciłam do różu Ecstasy Blusher.

Kontynuuj czytanie