Anastasia Beverly Hills – Amrezy Highlighter.

Cześć!

anastasia-beverly-hills-amrezy

Na początku myślałam sobie, że rozświetlacz Abh x Amrezy jest pełen kontrastów. Niby jest bardzo mocno złoty, ale pigmentu nie widać mocno na twarzy.  Odbija światło nie z tej ziemi. Ciężko mi go było zaaplikować na skórę i po pierwszych kilku razach miałam lekki niedosyt i nawet przeszło mi przez myśl, że chyba go odstawię i wrócę do bomby blasku jaką jest My Secret – Princess Dream. Na szczęście się opamiętałam i dzisiaj przychodzę do Was z pełną recenzją  boskiego rozświetlacza Anastasia Beverly Hills – Amrezy <3

anastasia-beverly-hills-amrezy (2)

Tak, nie kosztował mało. Nie jest to Princess Dream za dyszkę ani nawet Mary – Lou Manizer za 6 dyszek. Dałam za niego 140 zł. na Cult Beauty (+darmowa wysyłka). Produkt ma pojemność 9 g. Przychodzi do nas w kartoniku, w którym jest masywne opakowanie, a w nim rozświetlacz. Trzymając go w dłoniach wiemy za co płacimy. Opakowanie jest solidne, zamykane na klasyczny zatrzask. Wygląda jak stara puderniczka :-) W środku wysokiej jakości lusterko. Do tego złoty, połyskujący produkt w kształcie fali <3 Ja w rozświetlaczu mogę się kąpać. Ostatnio mam taki okres, że bez rozświetlacza w ilości nieprzyzwoitej nie wychodzę z domu.

anastasia-beverly-hills-amrezy (8)

Formuła produktu wydaje się być sucha pod palcami, wręcz pudrowa. Pigmentacja Amrezy jest powalająca. Nie mam w swojej kolekcji rozświetlacza, który by tak mocno odbijał światło. Nawet Princess Dream przy nim wymięka. Nie osypuje się przy nabieraniu na pędzel. A jeśli już jesteśmy przy pędzlach, to najlepiej się go nakłada takim wachlarzykiem jak widzicie na zdjęciu :-) Tak jak wcześniej wspominałam – miałam problem z nabraniem go na pędzelek. Nie podkreśla nadmiernie faktury skóry (taką tendencję ma My Secret).

anastasia-beverly-hills-amrezy (5)

To co widzimy, to czyste złoto zamknięte w przepięknym puzderku. Jeśli jesteście dosyć blade i myślicie, że będzie dla Was za ciemny, to już spieszę z wyjaśnieniem, że tak nie jest :-) Pięknie wygląda na jasnej skórze, jak i na opalonej. (Ja w tym momencie jestem przy Revlon Colorstay 150, a po samoopalaczu 180).

Widać na skórze (jak się przypatrzymy) drobinki. Nie jest to tafla, ale też nie są to drobiny brokatu. Można go budować <3 Jeśli miałabym go porównać, to bliżej mu do Mary – Lou, niż do Princess Dream, ten drugi jest bardziej brzoskwiniony.

Cieszę się, że go mam i nie żałuję go sobie, kiedy nakładam na kości policzkowe. Nie jest to produkt tani, a dobry  rozświetlacz możemy już kupić za kilkanaście złotych. Osoby, które uwielbiają rozświetlenie na skórze będą z niego na pewno zadowolone, natomiast cena jest spora, nie ma, co ukrywać :-)

Co myślicie o tym produkcie? Zdecydowałybyście się na jego zakup? 

(Wizyt łącznie: 222, dzisiaj: 1 )
  • Nie ukrywam, że miałam na niego ogromną ochotę, ale postanowiłam sobie odpuścić. Mam wiele rozświetlaczy (w tym dwa które pokazujesz na zdjęciu) i wydaje mi się, że na razie nie ma sensu kupować kolejnego, który tym bardziej trzeba ściągać z zagranicy.

    • No pewnie nie ma sensu, ale ja jestem uzależniona od pięknego błysku, więc nie potrafiłam sobie odmówić :-) (przesyłka jest gratis z Cult Beauty)

  • Mam Mary więc odpuszczę ale i tak przyznaje, że wygląda pięknie 😊

  • takitammotyl

    Pomimo tego, że bardzo lubię rozświetlacze to jakoś ten mnie nie kusi.
    Za to zazdroszczę pędzelka ;p 😉

    • Pędzelek podebrałam mamie do zdjęcie hehe <3 ale takim najlepiej się go nakłada.

  • Aż chciałoby się mieć taki cudny rozświetlacz !

  • Piękny, ale ja mam jeden i póki co mi wystarcza ;D

  • Bellissima Blog

    Ah, przepiękny jest <3