Benefit – Complexionista, a w niej między innymi Hoola Lite oraz Dandelion.

Cześć!

benefit-complexionista

Jak minął Wam weekend? :-) Czy też uraczyliście tej odrobiny słońca i kilkunastu stopni na plusie? Ja nie mogę się doczekać pełnego stopni i co najmniej 20 stopni na termometrze. Jestem już bardzo zmęczona tą szarością za oknem i brakiem światła. Ale, ale… Wróćmy do wpisu! Dzisiaj późnym wieczorem w niedzielę przychodzę do Was z recenzją paletki od Benefit – Complexionista, w której znajdziemy bardzo popularne produkty tejże marki. W środku znajduje się min. słynny Hoola oraz jego jaśniejszy brat Hoola Lite.

Na swojej toaletce nigdy nie stało nic od marki Benefit. Zawsze chciałam wypróbować ich produkty. Nie ukrywam, że bronzer Hoola bardzo mnie kusił, ale osobiście uważam, że około 160 zł. za bronzer, to jest za dużo, dużo za dużo. Dlatego też bardzo się ucieszyłam, że wejdzie do sprzedaży paletka, w której znajdę wszystkie produkty, które mnie interesują. I tam w cenie 159 zł. mamy 6 produktów (2 bronzery, 2 rozświetlacze, 2 korektory). Deal życia <3

benefit-complexionista (2)

Opis producenta:

POZNAJ sekrety profesjonalnego retuszu i konturowania! Ta paletka do pielęgnacji cery i konturowania w limitowanej edycji zawiera nasze autorskie porady i wskazówki, które podpowiedzą Ci w jaki sposób ukryć niedoskonałości stosując korektor Boi-ing Industrial Strength, ocieplić Twoją karnację z Hoola Lite , nadać cerze słoneczny blask i podkreślić kontur twarzy dzięki nagradzanemu pudrowi HoolaPaletka The Complexionista zawiera również bladoróżowy rozświetlacz w pudrze Dandelion Twinkle oraz lśniący, kremowo-pudrowy rozświetlaczWatt’s Up! , dzięki którym każda dziewczyna zajaśnieje niczym prawdziwa gwiazda!

SZCZEGÓŁY

Korektor Boi-ing Industrial Strength Nr 1 i 2 | 1.3 g Net Wt. 0.04 oz. • matowy puder brązujący Hoola | 3.0 g Net wt. 0.1 oz. • Hoola Lite delikatny puder brązujący | 3.0 g Net wt. 0.1 oz. • Dandelion Twinkle bladoróżowy rozświetlacz w pudrze | 1.0 g Net wt. 0.03 oz. • miękko rozpraszający światło rozświetlacz Watt’s Up! | 2.8 g Net wt. 0.09 oz. • z wbudowanym lusterkiem

Moja opinia.

Dla porównania: Hoola za 165 zł. ma 8 g. produktu, a w tym opakowaniu 3 g. Uważam, że nie jest to dużo, ale też nie jest to bardzo mało produktu. Jedyny bronzer jaki udało mi się zużyć, to Terracotta z Golden Rose numer 4, którą kocham miłością bezgraniczną <3  Korektor Boi – ing za 3 g. zapłacimy 113 zł., a tutaj mamy 1,3 g. Rozświetlacz What’s Up! kosztuje 140 zł. za 9,4 g. Mnie osobiście ceny powalają, dlatego też zdecydowałam się na mniejszą pojemność, ponieważ wiem, że i tak ciężko będzie mi to zużyć przy takiej ilości kosmetyków kolorowych, które posiadam.

benefit-complexionista (3)

Klasycznej Hooli nie używam z uwagi na kolor skóry, którą teraz posiadam. Jest zima, po opaleniźnie już nie pozostał ślad i najzwyczajniej w świecie jest dla mnie za ciemna. Co mogę o niej powiedzieć, to to, ze nie jest pomarańczowa na skórze. Ewentualnie używam jej do zaznaczenia miejsca przy uchu pod kością policzkową, żeby na maksa podkreślić kości policzkowe. Jeśli chodzi o Hoola Lite, to jest to bardzo dobry bronzer. Bardzo się cieszę, że osoby z jasną karnacją mogą sięgnąć po ten produkt wiedząc, że nie narobią sobie nim krzywdy. Nie są to stricte pudry przeznaczone do konturowania, tylko do opalania skóry. Chociaż Hoola Lite wygląda bardzo chłodno i na skórze i na swatchach, które możecie zobaczyć na dole.

Oba te bronzery delikatnie się osypują i lądują na produktach kremowych, o czym będę pisać w dalszej części wpisu. Trzymają się cały dzień, ładnie rozcierają.

benefit-complexionista (6)Od góry: Boi – ing numer 2, Boi – ing numer 1, Dandelion Twinkle, What’s Up!, Hoola, Hoola Lite.

Bardzo chciałam wypróbować rozświetlacz Dandelion Twikle, który jest podobno blado różowy… Katosu bardzo go polecała i u niej na skórze wyglądał przepięknie. Przynajmniej na filmach. Na żywo już tak pięknie nie jest. Produkt ten posiada drobinki, ciężko go nabrać na pędzel bez osypywania. Ciężko się przekłada na skórę. Odcień ma bardzo specyficzny. Powiedziałabym, że bliżej mu do żółtego rozświetlacza, niż do różowego. Sami zobaczcie na zdjęcia… Nie wiem, co o tym myśleć. Poza tym na skórze jest bardzo delikatny i pozostawia te drobinki widoczne. A jeśli chodzi o What’s Up, to jest to delikatny rozświetlacz. Osoby, które nie lubią mocnego błysku na skórze będą na pewno zadowolone. Ja uwielbiam rozświetlacze, które posiadają mocny blask (np. My Secret – Princess Dream).

benefit-complexionista (5)

benefit-complexionista (4)

A jeśli chodzi o korektory Boi – ing, to sprawa ma się bardzo średnio. Kremowych korektorów nie lubię za bardzo. Te tutaj są dosyć tłuste w konsystencji, nie zasychają, więc nie obędzie się bez szybkiego przypudrowania skóry pod oczami. Plusem jest kolor, ale nie pigmentacja, ponieważ większych cieni nie przykryje. Taki sobie… Nie wygląda też najbardziej naturalnie pod okiem, ale taki już urok kremowych korektorów.

Powiedzcie tylko dlaczego połączono produktu kremowe z pudrowymi w jednym opakowaniu? Nawet na zdjęciach możecie zobaczyć jak bardzo produktu sypkie lądują w tym kremowych…

Podsumowując, to nie mogę powiedzieć, że te produktu nie są złe. Na pewno znajdują swoich zwolenników, ale cieszę się, że nie kupiłam pełnowymiarowych opakowań :-) Najbardziej cieszę się bronzerów, rozświetlacz też od biedy nałożę. Najlepiej sprawdzają się nakładane jeden na drugi (najpierw kremowy, potem pudrowy). Plusem jest, że tak naprawdę mamy wszystkie produkty do twarzy w jednym opakowaniu z lusterkiem :-)

Co myślicie na temat tej paletki? :-)

Miłego tygodnia Wam życzę <3

(Wizyt łącznie: 263, dzisiaj: 2 )
  • Ulka Koniak

    Ja w ogóle uważam, że Benefit ma ceny na wyrost. Miałam z tej firmy jedynie bazę Porefessional i w ogóle mi się nie sprawdziła, dlatego też już nic mnie nie kusi ☺

    • Na ceny pojedynczych produktów są naprawdę nad wyrost… Miałam próbkę tej bazy i nie kupiłabym za takie pieniądze pełnowymiarowego produktu :-)