Smashbox, Too Faced, Eveline – czyli moja baza makijażowa ostatnich tygodni.

Cześć :-)

IMG_0440

Dzisiaj zapraszam Was na trzy mini recenzje kosmetyków kolorowych, które towarzyszyły mi w ciągu ostatnich tygodni. Moja tutaj o bazie pod makijaż ze Smashbox, podkładzie z Too Faced oraz pudrze sypkim z Eveline. Są to kosmetyki, po które sięgałam codziennie (wtedy, kiedy nakładałam makijaż) i które mniej lub bardziej się sprawdziły. Jeśli chcecie wiedzieć więcej, to zapraszam do dalszej części wpisu.

IMG_0447

IMG_0449

Smashbox – Photo Finish Pore Minimizing Primer. Jest to miniaturka, którą kupiłam stacjonarnie w Sephorze, za którą zapłaciłam mniej, niż 40 zł. Nie kupiłabym bazy za prawie 200 zł. nie mogąc jej przetestować wcześniej. I dobrze zrobiłam, ponieważ mam wrażenie, że moje pory wyglądają tak samo z tą bazą, jak i bez bazy. Próbowałam nakładać mniej i więcej i efekt był podobny. Ostatnio nawet opuszczałam ten krok w swoim makijażu, ponieważ nie dawał mi oczekiwanych rezultatów.

Baza ta ma jeszcze sprawiać, że skóra będzie matowa. Owszem – jest, ale efekt matu nie utrzymuje się tak długo, jakbym sobie tego życzyła. Fajnie się sprawdzała, kiedy na plażę nie chciałam nakładać podkładu. Wystarczyła ta baza :-) Ale nie żałuję, że ją kupiłam, ponieważ nie jest to totalny bubel. Na pewno zużyję do końca, a następnym razem wypróbuję inną miniaturkę od Smashboxa.

Może Wy polecacie jakąś sprawdzoną bazę do skóry problematycznej? Dajcie znać na dole.

IMG_0450

Too Faced – Born This Way. Kolejnym krokiem po bazie jest podkład. Kultowy podkład od Too Faced ja mam w kolorze Vanilla. Długo nie musiałam się zastanawiać, do którego podkładu mogę go porównać i jest to Catrice (ten, który spowodował na mojej buzi wysyp, a o którym pisałam w poprzednich wpisach). Wygląda na buzi podobnie, utrzymuje się też podobnie.

IMG_0451

IMG_0455

Kolor Vanilla jest bardzo żółty, czasem nakładałam go solo, a czasem mieszałam z Maybelline – Fit Me (tym najjaśniejszym kolorem). Sam podkład bardzo dobrze się wpasowywał w odcień mojej skóry. Nie był ani zbyt wysuszający ani nie powodował nadmiernego błyszczenia. Ja bardzo nie lubię poprawiać makijażu w ciągu dnia, ponieważ uważam, że to dobrze nie wygląda i staram się dobierać tak kosmetyki, żeby wytrzymały jak najdłużej. A ten podkład zdecydowanie nadaje się do poprawki po kilku godzinach.

Uważam, że Born This Way nie zagości u mnie na dłużej, ponieważ schodzi dosyć szybko z nosa i czoła. Następnym podkładem w kolejce do testów będzie Revlon :-) Tak, wiem, jestem chyba ostatnią osobą, która sięgnie po ten podkład.

IMG_0445

IMG_0443

IMG_0441

Eveline – Fixing Mat Loose Powder. I mamy zwycięzcę dzisiejszego zestawienia <3 Jest to mój ulubiony puder, uważam, że nawet lepszy od RCMA, ponieważ utrzymuje mat zdecydowanie dłużej. Pięknie matowi skórę, nadaje się pod oczy, jak i na całą twarz, nie bieli nadmiernie cery. Do tego jest tani, opakowanie ma bardzo poręczne, które nie jest odkręcane :-) Nic, tylko iść do sklepu i zakupić! Serdecznie polecam. Nawet ten puszek dołączony do opakowania jest znośny, chociaż wolę go nakładać gąbeczką.

I tak się prezentuje moja baza makijażowa ostatnich tygodni :-) Nadal jestem na drodze ku idealnemu połączeniu kosmetyków kolorowych na lato. Na pewno zostaje ze mną puder z Eveline, jest po stokroć lepszy od bananowego z Wibo.

Życzę Wam miłej niedzieli <3

(Wizyt łącznie: 72, dzisiaj: 1 )
  • tez nie lubię robić poprawek w ciągu dnia. Rzadko kiedy sprawdzam jak wyglada makeup w lusterku, chyba ze akurat testuje cos nowego i pierwszy raz to nakladam.

    • Mam tak samo :-) Nie podoba mi się skóra po poprawkach, zawsze to mniej świeżo wygląda.