Projekt denko – część druga. The Bodu Shop, Carmex, Palmer’s, Catrice.

Cześć!

catrice-podklad-catrice-korektor-catrice-zel-do-brwi

Witam Was w poniedziałek :-) Mam nadzieję, że weekend minął Wam bardzo słonecznie i przyjemnie! A teraz przejdźmy do drugiej części denka. Muszę przyznać, że ostatnio pisanie postów do projektu denko idzie mi nadzwyczaj opornie. Zdjęcia mam zrobione i tylko czekają, żeby coś o nich napisać.

Są to kosmetyki, które zużyłam kilka dobrych tygodni temu. Na pierwszy strzał idą kosmetyki Catrice.

Catrice – HD Liquid Coverage – podkład. Nigdy więcej po niego nie sięgnę. Dlaczego? O tym więcej w bublach ostatnich miesięcy.

Catrice – Liquid Camouflage – korektor. Wciąż go bardzo lubię i dopóki nie trafię na coś równie taniego i dobrego, to będzie to mój korektor numer jeden. Myślę jeszcze nad zakupem MUFE albo Tarte, ale jest to koszt ponad 100 zł… Więc musi mi wystarczyć stary, dobry Catrice.

Catrice – Eyebrow Filler – żel do utrwalania brwi. Powiem tak – jak był, to go używałam, kiedy się skończył – nie tęskniłam za nim. Przyjemny produkt, ale nie było żadnego efektu wow! I raczej do niego nie wrócę.

lovely-tusz-do-rzes-carmex-balsam-do-ust

Lovely – Pump Up – tusz do rzęs. Jest to tusz, który bardzo lubię :-) Jednakże wysycha bardzo szybko, więc muszę go kupować, co miesiąc. Nie żeby był to duży wydatek, ponieważ kosztuje około 10 zł., natomiast nudzi mi się już to, że tak szybko wysycha. Dodawałam do niego kropelki z Inglota, ale ile można? :-) Może znacie jakiś super tusz, który będzie się nadawał do długich rzęs? Zależy mi na wydłużeniu i pogrubieniu.

Carmex – balsam do ust. To mój must have, jeśli chodzi o pielęgnację ust. Przeszłam przez mnóstwo produktów do ust, ale ten zawsze zostanie moim numerem jeden. Żaden balsam do ust nie sprawia, że moje usta w jedną noc wyglądają jak nowe <3 Zawsze mam go przy sobie.

palmers-balsam-do-ciala-evree-balsam-do-ciala-instant-help-maslo-shea

Evree – instant help – balsam do ciała. Bardzo przyjemny produkt. Zużyłam go do cna, jak widać po załączonym zdjęciu. Nic się nie zmarnowało. Uważam, że jest odrobinę lepszy od tej czerwonej wersji. Ta biała jest bardziej nawilżająca i natłuszczająca, idealna na sezon jesienno – zimowy. W tym momencie mam coś lżejszego na co dzień, ale na pewno do niego wrócę :-) Polecam do skóry bardzo suchej.

Masło shea – mój holy grail <3 Przez jakieś dwa miesiące nie miałam nowego opakowania i nawet nie wiem dlaczego nie kupiłam kolejnego haha natomiast świeżutkie masełko jest już ze mną i służy mi każdego dnia. Jako krem pod oczy – pięknie nawilża w nocy, jako krem do całej twarzy (na noc) – nawilża, łagodzi wszelkie zmiany skórne, a buzia rano jest jakby “napompowana wodą”. A to tylko niektóre z właściwości jakie posiada to cudo <3 Po więcej zapraszam do starego wpisu, ale wciąż aktualnego.

Palmer’s – coconut oil – balsam do ciała. Przyjemny produkt, który ładnie nawilża i natłuszcza. Do tego skład ma bardzo fajny, ale nie jest wydajny – niestety. Myślę, że wrócę do niego. Fanki kokosa będą zachwycone, ponieważ przepięknie pachnie.

the-body-shop-krem-do-rak-frosted-berries-maslo-do-ciala-vanilla-chai

The Body Shop – dwa buble, które kosztowały “fortunę”. Pierwszy i ostatni raz chyba kupiłam coś z tego sklepu. To masło Vanilla Chai doprowadzało mnie do szału i nie byłam w stanie zużyć go do końca. Tłuste, nie wchłaniało się, po pewnym czasie ten zapach był strasznie męczący – no dramat. A krem do rąk o pojemności 30 ml., który w konsystencji przypominał wodę, która nie nawilża, to też porażka. Nigdy więcej… Do tego kosztował, bagatela – 29 zł. Opakowania dawno wyrzuciłam, ale zajęłyby chyba pierwsze miejsce w bublach ostatnich miesięcy.

Buble ostatnich miesięcy.

Uff… I to tyle :-) Używałyście czegoś? Może macie jakiś kosmetyk z The Body Shop, który zmieni moje myślenie o tej marce? Nie chciałabym jej przekreślać :-)

Miłego dnia, misie <3

(Wizyt łącznie: 28, dzisiaj: 1 )