Trzy odcienie nude na ustach, które uwielbiam. Golden Rose, Inglot, Wibo.

Cześć :-)

million-dollar-lips-golden-rose-inglot

Jak rozpoczął się Wasz tydzień? Mam nadzieję, że bardzo miło! Dzisiaj chciałabym Wam przedstawić moje ulubione matowe pomadki. Golden Rose, Inglot i Wibo – te trzy odcienie skradły moje serce. Niektóre są stonowane (Wibo), a niektóre pojechane (Golden Rose). Nie przepadam za mocnym kolorem na ustach. Nie oczekuję od pomadki wieczności, ponieważ mogę skończyć z popękanymi ustami, gdyż przeważnie tak działają matowe produkty. Poza tym nie lubię sposobu w jaki schodzą z ust, ponieważ najczęściej jest to zjedzenie koloru od środka, a reszta produktu zostaje nienaruszona na brzegach ust, co wygląda wg. mnie gorzej, niż brak pomadki na ustach.

million-dollar-lips-nr-5

Wibo – Million Dollar Lips – nr. 5. To najnowsza pomadka jaką posiadam z dzisiejszego zestawienia i zarazem najjaśniejsza. To bardzo przyjemny, jasny kolor, który wygląda naturalnie na ustach. Jeśli chodzi o formułę, to przypomina konsystencję musu, nakłada się wygodnie, aplikator również nie sprawia żadnego problemu. Należy pamiętać, aby nie nakładać dużo, ponieważ ten produkt ma tendencję do sklejania ust i rolowania się, co jest wkurzające :/ Natomiast, kiedy nałożymy odpowiednią ilość pomadki, to możemy cieszyć się ładnym kolorem, przyzwoitą trwałością oraz nie wysuszeniem ust <3 Co baaardzo lubię w tej pomadce. Nie ma bata – nie wysuszy ust.

golden-rose-nr-10

Golden Rose – Liquid Matte Lipstick – nr 10. To moja perełka <3 Od pierwszego nałożenia na usta wiedziałam, że się polubimy. Uwielbiam w niej wszystko. Kolor, zapach, konsystencję, to, jak działa na usta i że ich nie wysusza. Jest to taki kolor, który nie wszystkim pasuje i nie wszyscy go polubią, ale jeśli lubicie takie “trupie” odcienie, to uważam, że nie ma się nad czym zastanawiać. Poza tym, jest to bardzo popularny numerek z tej linii matowych pomadek od Golden Rose.

inglot-nr-444

Inglot – pomadka do ust –  nr. 444. Ah… co ja miałam z tą pomadką zanim się polubiłyśmy… Konsystencja jest ciężka, bardzo tępa, wręcz topornie się nakładała na usta. Zostawiała takie grudki i nieładnie to wyglądało. Natomiast nie mogłam tak łatwo odpuścić, ponieważ kolor jest przecudny. Nałożyłam ją nie na suche usta, tylko na balsam i wszystkie wady, jakie miała odpłynęły :-) Bardzo dobrze się nakłada na lekko nawilżone usta, trzyma się przyzwoicie i nie wysusza.

million-dollar-lips-golden-rose-inglot (2)

Tak przedstawiają się kolory na ręce. Na zdjęciu widać, że Inglot i Wibo bardzo są do siebie podobne, natomiast jest to zupełnie inny produkt. Inglot jest mocniej napigmentowany, niż Wibo i jest ciemniejszy :-)

Co myślicie o tym zestawieniu? Macie swoje typy?

(Wizyt łącznie: 903, dzisiaj: 1 )