Efekty po kuracji wcierkowej. Pokrzywa, skrzyp, kozieradka, sok z brzozy. Jakie są efekty?

Witam Was serdecznie :)

DSC_1856

Mija mniej więcej miesiąc od rozpoczęcia kuracji wcierkowej. Przybywam z wpisem, w którym opiszę, jak moje włosy, skóra głowy oraz cebulki włosowe zareagowały na kozieradkę, pokrzywę, skrzyp i sok z brzozy.

Cała kuracja wcierkowa ma trwać około dwóch miesięcy, jestem w połowie. TUTAJ KLIK znajdziecie pierwszy wpis, gdzie opisuję i planuję całe dwa miesiące codziennego stosowania tych specyfików.

DSC_1853

KOZIERADKA. PIERWSZY TYDZIEŃ.

Parzyłam ją gorącą wodą i przelewałam do buteleczki po toniku co trzy, cztery dni. Wcierałam raz dziennie wieczorem przed pójściem spać. Kozieradka pachnie rosołem. Moje włosy pachniały nim przez cały okres stosowania tej wcierki. Nie myłam i nie myję włosów codziennie czy też, co dwa dni, ponieważ nie mam takiej potrzeby, a nie chcę ich przyzwyczaić do tak częstego mycia. Wcierałam wieczorem i suszyłam lekko włosy. Moja ulubiona bluza (konkretnie kaptur), którą zakładam zawsze wieczorem również przesiąknęła zapachem kozieradki, co niezbyt mi to odpowiadało, ale przecierpiałam ten okres. Pewnie zastanawiacie się, jakie były efekty po tygodniu używania wcierki. Już mówię. Włosy nieznacznie przestały wypadać, na szczotce nie zauważyłam takiego ogromu włosów, które wypadały mi przed rozpoczęciem kuracji. Kolor wcierki jest żółty, natomiast nie zauważyłam barwienia kosmyków na ten kolor. Włosy się po niej nie przetłuszczały, żadnego podrażnienia również nie było.

DSC_1859

POKRZYWA I SKRZYP. TYDZIEŃ DRUGI.

Właśnie skończyłam wcierać pokrzywę i skrzyp w skórę głowy. Robiłam to średnio dwa razy dziennie, jednego dnia z powodów osobistych nie wcierałam naparu w skalp. Jakie są moje odczucia po tygodniu użytkowania? Jest to żmudna praca. Trzeba znaleźć rano czas na to, aby wetrzeć skrzyp i pokrzywę w skórę, a następnie wysuszyć lekko włosy, ponieważ nie wyjdziemy na zewnątrz z mokrą głową. Wieczorem to pół biedy. Włosy nie pachniały w żaden sposób po wcieraniu, nie zmieniły też koloru, przynajmniej ja nic takiego nie zaobserwowałam. A jakie są efekty? Faktycznie odkąd stosuję kurację ścierkową włosy nie wypadają na potęgę z czego jestem bardzo zadowolona oraz pojawiła się masa małych włosków wokół twarzy, co też bardzo mnie cieszy. Chciałabym również zaznaczyć, że codziennie przyjmuję dawkę witaminy D3 (witamina słońca) oraz żelaza i cynku. O witaminie D3 będę pisać troszeczkę więcej, ponieważ w ostatnich tygodniach bardzo mi pomogła.

SOK Z BRZOZY. TYDZIEŃ TRZECI.

Dla mnie tego tygodnia właściwie nie było. Raz użyłam soku z brzozy i więcej tego nie zrobię. Śmierdział okropnie, do tego włosy tak lepiły się od niego, że tego samego dnia musiałam je umyć. Nie chciałam tego robić codziennie, dlatego też zrezygnowałam zupełnie z wcierania soku z brzozy w skalp.

KOZIERADKA. TYDZIEŃ CZWARTY.

Zauważyłam znaczną poprawę, jeśli chodzi o wypadanie włosów. Nie zniknęło całkowicie, co to, to nie, natomiast włosy nie wypadają garściami. Przy myciu również nie ma ich tak dużo, jak było na początku. Zapach rosołu towarzyszył mi cały tydzień :) Ale czego nie robi się dla urody :)

Podsumowując cały miesiąc (no prawie, tydzień odpadł z powodu soku z brzozy), myślę, że to była bardzo dobra decyzja o tym, aby zacząć używać wcierek. Zauważyłam różnicę, to na pewno. Minusem jest to, że nie zawsze znajduję czas na to, aby wetrzeć wcierki w skalp, trzeba to robić codziennie, ja w każdym tygodniu miałam jeden dzień przerwy, z różnych przyczyn. Natomiast całego harmonogramu nadal będę się trzymać i przygotuję dla Was podsumowanie całej kuracji. Chciałabym dodać, że wciąż łykam żelazo i cynk :)

Próbowałyście kiedyś używać wcierek?

(Visited 430 times, 1 visits today)