Dwa kolory do ust na jesień i zimę od Golden Rose – Matte Crayon Lipstick.

Witam Was bardzo serdecznie w poniedziałek :)

matte_crayon_lipstick (5)

Jak ten czas szybko leci! Mamy już prawie grudzień. Z racji nastroju typowo jesienno – zimowego mam dla Was dwa kolory matowych pomadek w kredce do ust marki Golden Rose o nazwie Matte Crayon Lipstick. Nabyłam je około dwóch miesięcy temu na stoisku Golden Rose. Od jakiegoś czasu chodziła za mną matowa pomadka dlatego też zdecydowałam się na nią, a właściwie na dwie w bardzo jesienno – zimowych odcieniach.

Kontynuuj czytanie

Masło shea – ulubiony kosmetyk. Ratunek dla skóry jesienią i zimą.

Cześć!

masło shea, wonder planner2

Witam Was w poniedziałek :) Po dla mnie pracowitym weekendzie nastał czas na poniedziałkowy odpoczynek. Zrobiło się okropnie zimno i przyszedł czas na ciepłą kurtkę i cieplusie rękawiczki. Z racji tego, że zima zbliża się wielkimi krokami, a jesteśmy w środku jesieni, przychodzę do Was z kosmetykiem, który w tym momencie jest dla mnie całkowicie niezbędny. Mówię tutaj o maśle shea. To białe cudo o mocno zbitej konsystencji ratuje mnie o każdej porze letniej czy zimowej. Jeśli tak, jak ja jesteście posiadaczkami skóry suchej i wrażliwej, zapraszam do lektury. :)

Kontynuuj czytanie

Organizacja lakierów do paznokci. Małe sprzątanie. Golden Rose, Inglot.

Cześć :) Mam nadzieję, że u Was wszystko w porządku :)

DSC_1790

Z racji tego, że mamy piątek, a przed niektórymi weekend (niestety ja do tych osób nie należę), przygotowałam dla Was wpis na temat porządków w lakierach do paznokci. Nie robię tego często, czasem wrzucam zużyte waciki i tym podobne rzeczy do tego ślicznego pudełeczka, a potem nadchodzi dzień, w którym stwierdzam, że jednak przydałoby się tam posprzątać i powyrzucać niechciane rzeczy prosto do kosza.

Kontynuuj czytanie

Peeling kawowy z oliwą z oliwek i cynamonem.

Cześć :)

peeling kawowy6

Dzisiaj chciałabym się z Wami podzielić domowym kosmetykiem, jakim jest peeling kawowy. Od bardzo dawna nie kupuję peelingów dostępnych w drogeriach. Kiedyś owszem, używałam, ale żaden na dłużej nie zagościł na mojej łazienkowej półce. Jedne miały okropne składy, drugim daleko było do peelingu, który porządnie by ścierał martwy naskórek. I takim oto sposobem, tułając się od jednego do drugiego, stwierdziłam, że po co mam wydawać pieniądze na kupny peeling, który tak naprawdę nijak nie spełnia moich oczekiwań. Już nawet nie pamiętam, gdzie po raz pierwszy usłyszałam o domowym peelingu, ale jest ze mną do dziś i jest on moim ogromnym ulubieńcem.

Kontynuuj czytanie